Witam  ·  Góry  ·  Panoramy  ·  Niezbędnik  ·  Dla Gości  ·  Niusy  ·  Kontakt English 
 
Miejsce wyjazdu : Pireneje Francuskie i Hiszpańskie
Okolice : Lourdes, Gavarnie, Cirque de Gavarnie, Valleé Aspé, przełęcz Port de Boucharo o de Gavarnie, Refuge des Sarradets ou de la Breche de Roland, Brecha de Rolando, Refuge de Góriz o Delgado Úbeda, Valle de Ordesa, Torla, Bujaruelo, przełęcz Col de Bernatoire, Cauterets, Valleé de la Canau, Valleé de Sausse Dessus, Refuge Fruitiére, Valleé de Lutour, Refuge d'Estom, Lac de Labas, Lacs d'Estibe Aute
Termin wyjazdu : 4-19.08.2004 | Więcej zdjęć : Więcej/Powiększone zdjęcia  Pojedyńcze dni 5-08   6-08   7-08   8-08   9-08   10-08   11-08   12-08   13-08   14-08   15-08a   15-08b   16-08   17-08   19-08  
 
Wyjazd : Sokoliki 09
Wyjazd : Tatry Polskie Zach. 09
Wyjazd : Tatry Polskie Zach. 08
Wyjazd : Alpy Fran/Szwaj 05
Wyjazd : Pireneje Fran/Hiszp 04
Wyjazd : Tatry Pol/Słow 03
Wyjazd : Alpy Austriackie 03
Wyjazd : Tatry Polskie 02
Wyjazd : Tatry Pol/Slow 99
Wyjazd : Tatry Polskie 98
Wyjazd : Tatry Słow. Wys. 98
Wyjazd : Tatry Polskie 97
Wyjazd : Tatry Polskie 97
Wyjazd : Tatry Polskie 96
Informacje praktyczne
  • Hiszpania jest o wiele tańsza niż Francja (np. jedzenie)
  • mapy hiszpańskie dokładniejsze i tańsze nawet o 40%
  • dobrze jest mieć ciepły śpiwór (to nasz wypłoszyło m.in. przed spaniem pod Breche de Rolando)
  • przejazdy są nie najtańsze i one pochłoneły nam najwięcej pieniążków; poza tym jest mało kursów w ciągu dnia
  • można spać gdzie się chce, byle bylo płasko
  • wodę lepiej brać z górnych partii gór, bo z niej korzystają wszyscy, schroniska i masa zwierząt pasących się w tamtejszych okolicach
  • campingaz jest tani, można kupić bez problemu na miejscu (3,5-8 EUR zależy od pojemnosci i miejsca zakupu, dane z 2004r.)
  • cena wyjazdu : bilet (484PLN - była promocja!) + jedzenie i leki (150PLN) + 100 - 120 EUR na miejscu = ok. 1100PLN / 2 tygodnie, w tym :
    • 30 EUR/os. przejazdy
    • 20 EUR/os. spanie (camping, schronisko)
    • 15 EUR/os. jedzenie lux
    • 50 - 60 EUR/os. własne kieszonkowe na różne drobiazgi i zachcianki ;-)

  • link do strony Centrum Informacji Turystycznej w Lourdes (można np uzyskać rozkłady autobusowe) : www.lourdes-infotourisme.com
  • link do Pirenejskiego Parku Narodowego : www.parc-pyrenees.com
  • różne ciekawostki o Pirenejach : www.balades-pyrenees.com
  • Pireneje ONLINE w wersji polskojęzycznej : www.pireneje.rybanet.pl
  • relacje z wyprawy w Pirenejach, podziękowania za wskazówki otrzymane od autora : www.bezdroza.org
Dzień : Środa-Czwartek, 4-5.08.2004
Trasa : Szczecin dworzec PKS - Gorzów Wlkp - Niemcy - Miediolan - Nicea - Lourdes
Pogoda :
Długość trasy : 40 godzin jazdy
Komentarz : Wyjechalismy autobusem firmy Intercars spod Dworca PKS w Szczecinie. Cena biletu była okazyjna 484PLN/os (2004r.). Trasa trwała okolo 40 godzin, jechaliśmy przez Niemcy, Włochy z postojem i przesiadką w Mediolanie. Stamtąd ruszyliśmy w kierunku Nicei, gdzie po jeździe w przeszło 4 godzinnym korku docieramy do dworca autobusowego. W Nicei, po kolejnej zmianie autokaru, tym razem z portugalskimi kierowcami docieramy w nocy (ok 3 nad ranem) do Lourdes, gdzie czeka trzeci uczestnik naszej wyprawy. W skład ekipy wchodziły następujące osoby : Ja-Magda, Monika i Miłosz.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Piątek, 6.08.2004 - duży plecak
Trasa : Lourdes - Gavarnie (1300) - okolice Cirque de Gavarnie
Pogoda : Pogodnie i słonecznie.
Długość trasy : ok. 3,5 km; ok. 300 m przewyższenia
Komentarz : Pierwszym autobusem z Lourdes jedziemy do Gavarnie. Przystanek autobusowy znajduje się przy dworcu kolejowym jakby ktoś nie wiedział ;-). Cena biletu 6,2 EUR/os. (2004 r.). Po około godzinnej jeździe klimatyzowanym autobusem docierliśy do Luz (711 m npm), gdzie czekał na nas kolejny autobus jadący bezpośrednio do Gavarnie. Cena biletu wynosiła 5 EUR/os. (2004 r.). Po 40 minutach autobus zatrzymuje się w centrum Gavarnie, przy biurze Informacji Turystycznej. Zakupujemy mapę okolicy. Ceny są od 8-16 EUR (2004 r.). Uzbrojeni w mapy ruszamy przez miasto w kierunku campingu. W Gavarnie znajdują się dwa campingi. Jeden około 2 km przed Gavarnie, a drugi na trasie do Cirque de Gavarnie. CEny w campingu są następujące : 2EUR/os.+ 4EUR/namiot+ 2EUR/prysznic. Niestety nie pamiętam opłaty za samochód. Jednak my jesteśmy spragieni gór, przed campingiem przepakowujemy się, robimy posiłek i kierujemy się na szlak górski, który początkowo biegnie wzdłuż strumienia, a potem skręca w las. Po około dwóch godzinach wędrówki docieramy do przepięknej polany, naprzeciwko Cirque de Gavarnie. Jest to granica Pirenejskiego Parku Narodowego. Tutaj rozbijamy nasz pierwszy obóz.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Sobota, 7.08.2004 - duży plecak
Trasa : Vallée de Pouey Aspé - cabana Soldats (1954) - przełęcz Port de Boucharo o de Gavarnie (2273) /w pojedynke/
Pogoda : Pochmurno, popołudniu przelotne opady deszczu i grad.
Długość trasy : ok. 3,5 + 1,5 km; ok. 350 m + 319 m przewyższenia
Komentarz : Niestety, noc bardzo nas zaskoczyła. W trakcie jej trwania, było wiele ulewnych deszczy, burz i piorunów. Naprawdę nie wyglądało to za ciekawie, ale my nie jesteśmy z mydła więc sie nie wymydlimy ;-) Pogoda się zepsuła i długo nie mogliśmy opuścić naszego namiotu. Dopiero koło godziny 12 opuszczamy namiot i ruszamy za całym dobytkiem w kierunku przepięknej doliny Vallée de Pouey Aspé. Dolina jest niesamowita, pełna soczystej zieleni. Po drodze spotykamy stada krów i owiec, a nawet koni. Pogoda nie wygląda na najlepszą, wydaję się cały czas ze zaraz zacznie padać. Tak się też dzieje. Po dojściu do cabany Soldats (1954 m npm) spada grad wielkości małych jajeczek. Mamy szczęście schowaliśmy się przed tym żywiołem. Cabana to opuszczone murowane chaty pasterskie, w których można bez problemu przenocować.
Po sytej zupce krupnikowej towarzystwo odpczywa, a ja ruszam w kierunku przełęczy Port de Boucharo o de Gavarnie (2273m npm), która jest naszym kolejnym etapem wędrówki. Droga jest prosta, na przełęczy widzę rozbite namioty, otoczone kamyczkami. Jest bardzo wietrznie, w oddali widzę dostrzegam parking z którego francuzi robią wycieczki na dośc popularną przełęcz Breche de Roland. Poza tym chcę zobaczyć jak będzie przebiegać droga na jutrzejszy dzień.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Niedziela, 8.08.2004 - duży plecak
Trasa : cabana Soldats (1954) - przełęcz Port de Boucharo o de Gavarnie (2273) - Refuge des Sarradets ou de la Breche de Roland (2587)
Pogoda : Pochmurnie i wietrznie.
Długość trasy : ok. 4,5 km; ok. 633 m przewyższenia
Komentarz : Z ranka ruszamy dolinką w kierunku przełęcz Port de Boucharo o de Gavarnie (2273m npm). Trawersujemy drogę i podążamy w kierunku Refuge des Sarradets ou de la Breche de Roland (2587m npm), telefon 05 62 92 40 41. Jesteśmy zmęczeni a plecaki bardzo ciążą. Siłą rozpędu jesteśmy w stanie przejść Brecha de Rolando (2807m npm), jednak decydujemy się zostać w schronisku. Początkowo mamy zamiar nocować przed schroniskiem przy samym jęzorze lodowca, ale stwierdzamy że nie jesteśmy do końca na to przygotowani. Ja jestem bardzo przeziębiona, poza tym nie jest aż tak ciepło. Wykupujemy nocleg 13,5 EUR/os. (2004 r.). Śpimy w 15 osobowym pokoju (jak przytułek ;-)). W schronisku jest woda, napięcie jest o wiele niższe więc nie ma możliwości doładowania aparatu czy komórki. Nie można również wyrzucić śmieci, trzeba je zabrać ze sobą.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Poniedziałek, 9.08.2004 - duży plecak
Trasa : Refuge des Sarradets ou de la Breche de Roland (2587) - Brecha de Rolando (2807) - Faja Luenga - Refuge de Góriz o Delgado Úbeda (2200)
Pogoda : Pochmurnie, popołudniu poprawa pogody.
Długość trasy : ok. 6,5 km
Komentarz : Rano ruszamy w kierunku Brecha de Rolando (2807m npm) i pokonujemy ją z łatwościa. Jest to naturalna granica pomiędzy Francją i Hiszpanią. Przełęcz wygląda jak szpara po wyrwanym zębie ale w milionowym powiększeniu ;-). Pogoda jest bardzo wietrzna. Opatuleni spędzamy kilka chwil na przełęczy. Zaczynamy schodzić w dół na stronę hiszpańską i od razu dostrzegamy niesamowity kontrast pomiędzy Pirenejami Hiszpańskimi i Frnacuskimi. Część francuska jest bardzo zielona, tutaj jest szarawo. Musimy się kierować kopczykami, często idziemy zupełnie po omacku, skala ma bardzo dziwną strukturę, masa w nich szczelin. Idziemy po małym lodowczyku. W końcu dochodzimy do wyszuszonego płaskowyżu, tutaj prawdopodonie znajduje się tymczasowe jezioro. Swoje kroki kierujemy w kierunku schroniska Góriz (2200 m npm). Towarzyszą nam bardzo urozmaicone masywy górskie. Mijamy Callado del Descargadoror (2498 m npm). Przechodzimy przez kolejne wyschnięte jezioro. Idziemy wzdłuż Faja Leunga. Po południu docieramy w okolice Refuge de Góriz o Delgado Úbeda (2200 m npm), gdzie rozbijamy namiot. Przed nami roztacza się widok na wspaniały Kanion Ordesy. To jest czad.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Wtorek, 10.08.2004 - duży plecak
Trasa : Refuge de Góriz o Delgado Úbeda (2200) - Cascada Cola de Caballo - Kanion Ordesa - Torla (1030)
Pogoda : Rano deszczowo ale późnym popoludniem zdecydowana poprawa pogody.
Długość trasy : ok. 10 km
Komentarz : Pogoda psuje nasze plany, a zwłaszcza moje. Miałam zamiar uderzyc na szczyt Monte Perdido (3355 m npm). Niestety niski pułap chmur oraz poranne deszcze spowodowały że rezygnuję z tej eskapady. Decydujemy się iśc tego dnia Kanionem Ordesy. Idziemy trudniejszym szlakiem, ale za to bardziej widowiskowym. Przed nami roztaczają się wspaniałe wodospady, pogoda zaczyna się poprawiać. Wieczorem dochodzimy do przystanku Pradera de Ordesa, gdzie dojeżdzamy autobusem (bilet 2,1 EUR/os.). Autobu jeździ na odcinku Torla - Ordesa, od rana do godziny 22, co 15 minut. Autobus zawozi nas na pobliski camping Ordesa Torla (Huesca), telefon 974 486 125. Cena campingu : 3,65 EUR/os.+ namiot 3,65 EUR (2004 r.). Możemy w końcu się wykąpać, co za radość :-)
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Środa, 11.08.2004 - duży plecak
Trasa : Torla (1030) - Bujaruelo (1338)
Pogoda : Słonecznie i upalnie.
Długość trasy : ok. 9 km; ok. 308 m przewyższenia
Komentarz : Rano odwiedzamy Torla. Jest to typowe hiszpańskie miasteczko. Zwiedzamy kościółek, podziwamy wspaniałą scenerię wąskich krętych uliczek. Zakupujemy kartki, uzupelniamy nasze zapasy i wracamy na kemping gdzie pakujemy sie i wyruszamy w dalszą drogę. Nasze plany ulegają zmianie. Początkowo mieliśmy jechać w najwyższa cześć Pireneji (jest po stronie hiszpaskiej), ale dochodzimy do wniosku ze możemy się czasowo nie wyrobić, musimy mieć rezerwy czasowe bo przecież jednak musimy wrócić na stronę francuską skąd mamy autobus powrotny. Kierujemy sie w stronę Bujaruelo (1338 m npm). Początkowo szosą, a potem wzdluż doliny. Jest bardzo ciepło, typowa hiszpańska pogoda, a plecaki dają w kość. A gorąca coca-cola (taka nasz zachcianka) nie studzi naszego pragnienia, wręcz je rozpala. Wieczorem jesteśmy na miejscu, rozbijamy się i spędzamy noc. Niestety nie byla to najlepsza noc zwłaszcza dla mnie, pomijając to że pogoda znowu sie zepsuła i padało. Niestety zatrułam sie bardzo porzšądnie i dało mi sie to odczuć podczas kolejnych dni naszej wędrówki.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Czwartek, 12.08.2004 - duży plecak
Trasa : Bujaruelo (1338) - Refugio Plana de Sandaruelo (1680) - 2/3 h drogi od przełęczy Puerto de Bernatuara (2336)
Pogoda : Rano deszczowo ale w godzinach południowych bardzo słonecznie i bezchmurnie.
Długość trasy : ok. 3 km; ok. 308 m przewyższenia
Komentarz : Przeczekujemy nieprzyjemną deszczową pogodę i ruszamy w południe w kierunku przełeczy Col de la Bernatoire (2336 m npm). Pogoda przepiękna, widoki jeszcze lepsze. Jak zwykle masa krów. Droga nie najłatwiejsza, dolina bardzo górzysta i sporo przewyższeń. Po drodze mijamy kolejna cabane Sandaruelo (1680 m npm). Dostrzegamy drogę od strony hiszpańskiej na wcześniej mijaną przełęcz Port de Boucharo o de Gavarnie (2273 m npm). Ja bardzo jestem osłabiona i wycieńczona. Przeziebienie, kłopoty z żołądkiem oraz ogólne zmęczenia dają o sobie znać. Rozbijamy sie w dolinie, troche niefortunnie, ale byle jakoś przenocować.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Piątek, 13.08.2004 - duży plecak
Trasa : przełęcz Puerto de Bernatuara (2336) - Valleé de la Canau - Valleé de Sausse Dessus
Pogoda : Słonecznie.
Długość trasy : ok. 8 km
Komentarz : Znowu w południe ruszamy z naszym dobytkiem. Zostało jeszcze troche żeby osiągnać naszą przełęcz Puerto de Bernatuara (2336 m npm). Przy niej znajduje sie przepiękne jeziorko Lac de la Bernatoire. Jest to kolejna naturalna granica pomiędzy Francją i Hiszpnią. Znowu jesteśmy we Francji. Mijamy jeziorko, tęsknie patrząc na wodę i ruszamy w kierunku Valleé de la Canau. Jest przepiękna, malownicza i urokliwa sama w sobie. Bardzo zielona. Wzdłuż niesamowite masywy górskie. Zmieniamy plany, nie idziemy dolinami do Cauterets (znowu ten czas) wracamy do Gavarnie. Rozbijamy z widokiem na szczyt Soum Blanc de Secugnat (2557 m npm). Mamy jakieś 1,5 godziny drogi do Gavarnie. Noc znowu jest rozbrajająca, tym razem krowy rajcują całą noc, nie dając nam możliwości zasnąc na dłużej przez łumot swoich dzwonków.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Sobota 14.08.2004 - duży plecak
Trasa : Gavarnie (1300) - Luz-St-Sauveur (711) - Pierrefitte Nestalas - Cauterets (932) - la Fruitiére (1371) - Valleé de Lutour
Pogoda : Słonecznie i upalnie.
Długość trasy : ok. 6 + 7 km
Komentarz : Z samego rańca ruszamy do Gavarnie (1300m npm). Mamy rano autobus. Musimy się jakoś dostać do Cauterets (932 m npm). Mamy kilka przesiadek. Najpierw dojeżdzamt do Luz (711 m npm), cena biletu 5 EUR/os. (2004 r.), gdzie siedzimy prawie 2 godziny. Stamtąd musimy dostać się do Pierrefitte, cena biletu 3EUR/os. (2004 r.), gdzie znowu tracimy trochę czasu. Ostatni odcinek Pierrefitte, bilet 3EUR/os. (2004 r.) by dostać się do Cauterets. Tracimy prawie caly dzien na dojazdy, ponieważ autobusy, mimo niewielkich odległości, jeżdzą bardzo rzadko. Nieraz nawet 1-2 na danym odcinku drogi.
Szukamy drogi żeby wydostać się z dworca w Cauterets w kieruknu doliny Lutour. Jakoś nam się udaje. Wpierw droga prowadzi wzdłuż lasu krętą dróżką ale na szczeście podejście jest dość łagodne. Docieramy wieczorkiem do malowniczej dolinki Lutour. Dolina bardzo przypomina nam popularna droge Nad Reglami występującą w Polskich Tatrach, jak dla mnie wszystko jest zbytnio ucywilizowane. Strumienie wygladają jakby miały uporządkwany bieg a trawa jakby była przycięta, poza tym dużo dużo lasu sosnowego. Na początku doliny znajduje się la Fruitiére (1371). Tutaj można dojechać na parking samochodem. My wędrujemy dalej, w głąb doliny, gdzie rozbijamy namiot.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Niedziela 15.08.2004 - duży plecak
Trasa : Valleé de Lutour - Refuge d'Estom (1804) - Lac d'Estom (1804)
Pogoda : Słonecznie.
Długość trasy : ok. 4,5 km
Komentarz : Dzień jest piękny, zero chmur widoczność bardzo dobra. Zapowiada się upał. Z rana mija nas masa kuracjuszy. Koło poludnia w skwarze z całym dobytkiem kontunujemy naszą drogę dolina Lutour. Idziemy w kieruku schroniska Estom (1804 m npm) położonego przy jeziorze o tej samej nazwie. Jak się okazuje jest to bardzo popularne miejsce niedzielnych spacerków dla tutejszych tubylców (czyt. francuzów). Chcemy sie rozbić ale okazuje się że nie bardzo jest gdzie.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Niedziela 15.08.2004 - mały plecak
Trasa : Refuge d'Estom (1804) - Lac d'Estom (1804) - Lac de Labas (2281) - Lac d'Estom (1804) - Refuge d'Estom (1804) - zejście do Valleé de Lutour
Pogoda : Słonecznie.
Długość trasy : ok. 6 km; ok. 500 m przewyższenia
Komentarz : Po godzinnym odpoczynku idziemy juz z małymi plecaczkami w kierunku zbiorowiska jeziorek. Docieramy koło godziny 17 do pierwszego z nich : de Labas (2281 m npm). Na pozostałe nie mamy juz czasu. Jeziorko ma dziwny kształt, w okolicy plącze sie samotna owca. Przypuszczamy że nie wytrzyma zimy, biedna.. caly czas łazi i szuka choć kępy zjadliwej trawy. Nieopodal znajdował sie szlak na szczyt Arraile, ale my wcześniej ustalamy ze w tej cześci doliny zwiedzamy tylko jeziorka, one też majś swój urok. Po jakimś czasie zwijamy się i idziemy do schroniska. Zabieramy nasze plecaki i jakieś 100 metrów poniżej rozbiajamy nasze obozowisko. Niestety w nocy pada, wręcz leje... praktycznie mieliśmy więcej nocy z opadami niż suchych, ale ta jest okrutna. Ciagle grzmi i błyska. W życiu nie widziałam tyle burz i ulew naraz ile na tym wyjeździe.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Poniedziałek 16.08.2004 - mały plecak, a wieczorem duży plecak
Trasa : Valleé de Lutour - Lacs de Estibe Aute (ok 2300) - Valleé de Lutour - la Fruitiére (1371)
Pogoda : Słonecznie ale popołudniu pochmurnie i deszczowo.
Długość trasy : ok. 5 + 8 km
Komentarz : To nasz ostatni dzień w górach. Tym razem we dwójke ruszamy w drogę : ja i mój kolega. Szukamy szlaku, na jedenj mapie jest zaznaczony a na drugiej jest zaznaczony lini a przerywana... w końcu znajdujeemy go i kierujemy sie kopczykami. Droga jest bardzo kręta i stroma. Idziemy bardzo wolno, ja ciągle wciągam jagody, których jest tu cała masa. Nie wiem jak nogi kolegi, ale moje sa całkowicie zmulone od tego łażenia z dużym plecakiem. Szlak jest bardzo rzadko uczęszczany. Spotykamy zaledwie dwie osoby. Widoki bardzo ladne. Po przeciwnej stronie widzimy kolejne schronisko, zaszyte wśród lasu (1980 m npm) oraz jeziorko Hount Herede (2079 m npm), z którego wypływa mały wodospad, który widać przy schronisku, teraz mamy okazje zobaczyć skąd naprawdę uchodzi jego początek. Jeziorko Estibe Aute (ok. 2300 m npm) otoczone jest przez groźnie wygldające szczyty. Widzimy nadchodzące chmury, niechętnie opuszczamy te zaciszne miejsce i schodzimy do obozowiska. Musimy szybko coś zjeść bo chcemy się jeszcze wydostać z doliny by być jak najbliżej Cauteretes. Dochodzimy około 21 do prywatnej opuszczonej posiadłości i tam rozbijamy namiot. Noc jest okrutna, zastanawiam się czy namiot wytrzyma...
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Wtorek 17.08.2004
Trasa : zejście do Cauterets (932) - zwiedzanie Lourdes
Pogoda : Mix pogodowy : deszcz i słońce.
Długość trasy :
Komentarz : Wstajemy rano i szybko już w deszczu zwijamy namiot. W sumie to dobrze że jest taka pogoda, nie jest mi aż tak smutno że opuszczamy to miejsce. Idziemy lasem by jak najmniej zmoknąć. Przybywamy na dworzec, gotujemy herbe i czekamy chwilę na autobus do Lourdes, gdzie spędzamy cały dzień. Cena biletu to : 6,2 EUR/os. (2004 r.). Udaje nam sie wykąpać (prysznice przy IT w centrum, cena 2EUR/os.) i zostawić bagaze w przechowalni (przy dworcu kolejowym 2EUR/os. do godziny 22-23).
Lourdes wywiera na nas niesamowity wpływ. Taki tam kontrast. Komercja na maxa: butelki, buteleczki, kramiki, różance i świece do koloru i do wyboru. Aż się wierzyć nie chce co ludzie nie wymyślą. Jednak poddajemy sie mistycznej atmosferze, 2 dni wcześniej był tutaj Papież. Po południum odprowadzamy kolegę do pociągu i a my dwie zostajemy. Koło 21 jest specjalna msza. Pielgrzymi, niepełnosprawni etc. wędrują wokół sanktuarium ze świecami. Wygladą to niesamowicie. Cieszę się ze jestem zdrowa i cała.
Do 5 rano czekamy przy dworcu na autobus. Na pobliskim trawniku staramy się wysuszyć namiot, średnio nam to wychodzi bo jest chłodno w nocy.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia
Dzień : Środa-Czwartek 18-19.08.2004
Trasa : Lourdes - Nicea - Mediolan - Gorzó Wlkp. - Szczecin
Pogoda :
Długość trasy : 36 godzin jazdy
Komentarz : Zmęczenie po tych kilkunastu dniach wędrówki daje się łatwo odczuć. Szybko zasypiamy.
Zobacz zdjęcia : Więcej/Powiększone zdjęcia